Postacie którymi grasz, chociaż nie powinieneś

po Mayor Lag

Elo hell, moja drużyna urwała się z zoo, niewygodne krzesło. Zawsze znajdzie się wymówka, dlaczego w tym sezonie nie udało ci się zdobyć wyższej rangi. Wina nie zawsze leży po stronie twoich sojuszników — jeśli chcesz piąć się po rankingowej drabinie, musisz cały czas starać się polepszać swoją grę. A najłatwiej zacząć od rzeczy, które nie wymagają od ciebie nawet jednego kliknięcia.

 Wygrywanie gier to nie zabicie 40 razy przeciwnika z linii. To także nie wzięcie 5 baronów i 20 smoków. Żadna gra nie jest skończona, dopóki nie pojawi się ekran statystyk. Jeśli chcesz się wspinać, nie chodzi o to by wygrywać mocno, tylko regularnie. Oto parę postaci, które są popularną pułapką na graczy, którzy myślą, że dzięki nim uda się osiągnąć wysokie rangi.

 Yasuo

 Nie sposób zacząć tej listy inaczej, niż ulubionym przez wszystkich samurajem. Yasuo dosłownie definiuje zwrot „postać, którą nie powinno się grać” z jednej prostej przyczyny — jest najbardziej wymagającą mechanicznie postacią w grze. Nauka regularnego wygrywania linii, znajomości zachowań w pojedynkowaniu się z różnymi postaciami oraz przekuwania swojej przewagi w zwycięstwo przy użyciu Yasuo zajmuje tak długo czasu, że zamiast tego można by napisać o tym pracę naukową — a już na pewno nauczyć się paru innych, prostszych postaci. Najlepszym losem dla Yasuo jest ban — nie chcesz mieć go u siebie w drużynie równie mocno jak u przeciwników.

 Zamiast Yasuo możesz użyć Jarvana IV. Chociaż wydaje się to mieć mało sensu, Jarvan spełnia podobną rolę jak Yasuo — jest w stanie zdominować linie, efektywnie splitpushować, a przede wszystkim z dużej odległości dotrzeć do przeciwnych prowadzących i pozbawić ich życia w mgnieniu oka. Jednakże wymaga on o wiele mniej mechanicznego wyczucia, a wbudowana odporność na obrażenia pozwala mu automatycznie wytrzymać więcej obrażeń w przeciwieństwie do Yasuo, który potrzebowałby sprytnego używania swojej ściany i szarż.

 Lee Sin

 Od czasu jego wydania, Lee Sin pozostaje jednym z najpopularniejszych bohaterów, zarówno na kolejce solowej jak i w profesjonalnych rozgrywkach — w rękach takich graczy jak Marcin „Jankos” Jankowski ślepy mnich zamienia się w prawdziwą maszynę do wygrywania gier. Dlaczego więc ląduje na tej niechlubnej liście?

 Średnia długość gry w Brązie wynosi 35 minut — prawie o 5 minut więcej niż w Kręgu Pretendenta. Gracze niższych dywizji nie potrafią dobrze wykorzystywać swojej przewagi, by szybko zakończyć rozgrywkę, a każda minuta gry sprawia, że Lee Sin staje się coraz mniej przydatny dla drużyny. W pewnym momencie staje się po prostu chodzącą superumiejętnością — a regularne trafianie idealnych Smoczych Gniewów jest po prostu niemożliwe dla mniej doświadczonego gracza.

 Zamiast Lee Sina możesz użyć Warwicka. W wprawdzie wilk namiesza o wiele mniej we wczesnej fazie rozgrywki, to wniesie o wiele więcej mocy do drużyny w późniejszych minutach rozgrywki. Jego superumiejętność także pozwala na ukaranie złego pozycjonowania przeciwnika, a jest o wiele łatwiejsza w użyciu. Warwick posiada jeszcze jedną cechę, która pozwala mu często podłapać zabójstwa — mniej doświadczeni gracze lekceważą jego obrażenia i leczenie, gdy ma mało zdrowia, co często wabi ich w pułapkę pojedynkowania się z nim.

 Thresh

 Zanim Thresh dołączył do Ligi Legend ponad cztery lata temu, wspierający byli robotami do leczenia i efektów kontroli tłumu. Jego pojawienie się rozpoczęło nową erę na dolnej alei — okazało się, że wsparcie zagrane do perfekcji może poprowadzić swoją drużynę do zwycięstwa równie dobrze jak prowadzący. Niesamowite haki, latarnie rzucone w ostatnim momencie — YouTube jest wypełniony akcjami mistrzów Thresha.

 Thresh cierpi jednak na podobny problem jak większość postaci na tej liście — by grać nim dobrze, trzeba poświęcić na granie tylko nim dużo czasu. Największą bolączką, z którą zmaga się Thresh, jest to, że gdy naciśnie Q dwa razy z rzędu, znajdzie się w środku przeciwnej drużyny. Brak znaczących statystyk defensywnych sprawia, że bardzo często kończy się to wybieraniem przedmiotów do kupienia w akompaniamencie szarego ekranu.

 Zamiast Thresha wybierz Jannę. Zostałeś zautofillowany na wspierającego? Jeśli nie grasz tą rolą na co dzień, a tym bardziej Threshem, Janna będzie dla ciebie najlepszym wyborem. Chociaż nie jest to najbardziej ekscytująca postać, Szał Burzy, nawet mając dwucyfrową liczbę śmierci, pozostaje użyteczny dla drużyny, zapewniając tarczę i efekty kontroli tłumu. Nic dziwnego, że od lat Janna może poszczycić się jednym z największych procentowych współczynników wygranych.

 Ashe

 Dla niektórych na pewno Ashe może być tutaj niespodzianką. Przecież zawsze uważana jest za postać dla początkujących, którą łatwo grać. No właśnie — łatwo grać to co innego, niż grać dobrze.

 Aby wykorzystać potencjał Ashe, należy posiąść dwie ważne umiejętności. Pierwsza to używanie jej superumiejętności. Ashe, która nie łapie przeciwników dobrze wymierzonymi strzałami jest o wiele słabsza niż pozostali prowadzący. Gracz musi nie tylko skupiać się na takich podstawowych rzeczach, jak dobijanie minionów, czy nękanie przeciwnika, ale także cały czas obserwować mapę i szukać potencjalnych celów. Drugą umiejętnością jest tzw. kite’owanie. Ponieważ Ashe nie ma wbudowanego mechanizmu ucieczki, aby ciągle zadawać obrażenia, musi przeplatać ataki z ciągłym ruchem. Dla mniej doświadczonych graczy może to stanowić wyzwanie, które znacznie utrudni im granie Ashe.

 Miss Fortune sprawdzi się o wiele lepiej niż Ashe w niższych ligach. Jej wysokie bazowe statystyki oraz umiejętność Q pozwalają jej wygrywać linię na większość postaci, a superumiejętność jest łatwa w użyciu, jednocześnie zadając olbrzymie obrażenia. Wprawdzie używanie Dwustrzału wymaga trochę praktyki, to wystarczy kilka gier, by nauczyć się go efektywnie używać.

 Każdą postacią można dobrze grać — ale mimo to każdy zna takie, które automatycznie podnoszą mu ciśnienie, gdy tylko pojawią się w sojuszniczej drużynie. Z jakimi postaciami nie lubicie grać, a którzy bohaterowie sprawiają wam trudność?


1 week ago